Rozważania nr.36

Dzisiejsze moje rozważania są na temat szczęścia i porady jak być zdrowym umysłowo i duchowo. Rozmawiałem ostatnio ze znajomą ma schizofrenie stwierdzoną lub coś w tym stylu.Śmieszne jest to że ja też mam stwierdzoną, ale różnimy się od siebie,choć nie wiele.Ja coś przeżyłem ona przeżywa to nadal.Ciągłe lęki, huśtawki nastrojów, żyje w innym świecie,boi się ludzi.Większość ludzi powie nienormalna, ale tak nie jest.To choroba duszy i umysłu na którą sama się skazała tak jak ja się skazałem wiele lat temu.Opowiem wam jak było u mnie.Byłem wesołym chłopakiem w młodości niczym się nie przejmowałem do pewnego momentu.Cieszyłem się życiem ,byłem szczęśliwy.W pewnym momencie mojego życia coś się wydarzyło,zacząłem unikać ludzi,zamknąłem się w sobie.Całę życie wierzyłem że ludzie są dobrzy,wierzyłem w Boga że jest dobry i kieruje naszym życiem tak, żę nic nam się nie może stać,wierzyłem w to bardzo.Gdy spotkało mnie coś złego to się zmieniło.Przestałem ufać ludziom,zacząłem się ich bać,zacząłem ich unikać. Coraz bardziej zamykałem się i unikałem ludzi.Widziałem dookoła zło, które mnie otacza,każda osoba w pewnym momencie dla mnie była zła. Były różne powody zła,to że się śmieli, uśmiechali, żartowali, nie tak spojrzeli, albo podnieśli głos.Każde głośniejsze dźwięki mnie denerwowały,albo dźwięki, których nie rozpoznawałem.Przez takie zachowania, dźwięki bałem się świata i ludzi. Zacząłem mieć stany lękowe, lekarze ładowali we mnie leki, które wcale nie pomagały.W pewnym momencie byłem tak wyczerpany życiem, że chciałem odejść z tego świata.Nigdy bym sobie życia nie odebrał bo się nigdy nie poddaje,ale stany lękowe wzmogły u mnie wyobraźnie,która płatała mi figle,tak jakby podpowiadała mi odbierz sobie życie zanim ktoś inny odbierze ci je,ale ja nie poddałem się,walczyłem do końca,nigdy się nie targnąłem na życie i nie targne, nie po tym co przeszłem.Moja wyobraźnia płatała mi takie figle, że wydawało mi się, że jestem na wojnie.Ja w to tak wierzyłem, jakby ta wojna naprawdę była,dla mnie to było realne i nikt by mnie nie przekonał, że jest inaczej.W pewnym momencie gdy leżałem w szpitalu było głośno w nocy,wydawało mi się, że krzyczą na zewnątrz zabijani kolejni ludzie.Wydawało mi się, że żołnierze ucinają głowy mojej rodzinie i za chwilę przyjdą mi uciąć.To było bardzo realne jakby się działo,jak myślicie co byście zrobili na moim miejscu. W pierwsze jchwili chciałem wybić szybę i odebrać sobie kawałkiem szkła życie,ale po chwili powiedziałem sobie nie poddam się będę walczył nawet z setką tych żołnierzy, zanim padnę, nie poddam się bez walki i zasnąłem,bo byłem tak wycieńczony tą sytuacją. Na drugi dzień mi przeszło,ale ledwo przeżyłem tą noc.Ktoś o słabym charakterze odebrał by sobie życie.Dziś mało co mnie rusza po takich przeżyciach.Moja choroba by się pogłebiła jeszcze bardziej, bo byłem otumaniony lekami i nie wiedziałem co się dzieje,ale na pół roku odstawiłem leki nie brałem wogóle,żadnych. Jednak mój organizm był już uzależniony od leków, musiałem brać choćby małe ilości.W ty mczasie gdy nie brałem leków zacząłem normalnie myśleć,po lekach się nie myśli.Wiedziałem że to dla mnie ostatni dzwonek bo wyląduje w psychiatryku na stałem w końcu jako warzywo.Myślałem jak rozwiązać i poradzić sobie z chorobą. Dochodziłem do coraz innych wniosków, ale ważnych w moim życiu. Przede wszystkim zajrzałem w głąb siebie i zacząłem być ze sobą szczery,naprawdę szczery do końca,do granic możliwości. Podsumowałem moje życie i zauważyłem wiele błędów swoich i wiedziałem kiedy popełniłem. Największym błędem człowieka jest wierzenie, że Bóg nas przed wszystkim uchroni, to błąd przed niczym nie uchroni jesteście skazani na siebie,t owasze życie nie Boga.Kolejny błąd wierzyłem w dobro i dobrych ludzi.Na świecie nie ma ani dobra ani dobrych ludzi,są tylko ludzie prawdziwi i zakłamani i ci z ludzkimi odruchami i zwierzecymi. Tych ze zwierzęcymi trzeba izolować i zamykać w zakładach psychiatrycznych lub w więzieniach i tam im pomagać.Przede wszystkim trzeba dać im psychologa mądrego, a nie głupca który tylko chce się dorobić. Ja przez 20 lat choroby nigdy nie rozmawiałem z psychologiem, dziś już mi nie jest do niczego potrzebny, radzę sobie sam lepiej niż z psychologiem.Kolejna zła rzecz jaką robiłem wierzyłem w dobro na świecie i byłem dobry dla wszystkich, pomagałem jak mogłem a mi nikt nie pomagał, mnie krzywdzono. Przez to miałem żal do ludzi, bo chciałem, by wszyscy byli dobrzy, a tak się nie da. Ten żal mnie zżerał od środka i załamywał coraz bardziej, budził strach i lęki. Kolejny błąd, który popełniałem to życie dla innych i martwienie się o innych tylko nie o siebie. Przez to nie czułem swojej wartości, moje życie kręciło się wokół życia innych,zamiast wokół swojego życia. Tak działa świat, niektórzy żyją i cieszą się życiem, a inni żyja życiem innych i ciągle mają depresje. Postanowiłem te swoje błędy naprawić.Zacząłem od wychodzenia z domu, nie z kimś, a samemu.Na przykład do kina, później do baru na piwo po kinie, poczułem się lepiej. Kolejnym krokiem było usunięcie żalu, który mnie trapił, do rodziny, do znajomych. Moja rodzina traktowała mnie jak durnia i psychicznego, więc w święta Bożego Narodzenia odwaliłem szopkę niezła,żeby im pokazać na co mnie stać,jak zachowują sie psychiczni.Wygarnąłem rodzicom, siostrom i znajomym co mi leżało na sercu, wywaliłem wszystkich z facebooka,do momentu aż się pozbieram i zakończe żale.Uwierzcie mi pomogło jak ręką odjął, nie czuję żalu do nikogo. Zacząłem żyć własnym życiem, martwić się o siebie nie innych.Moje życie nabrało sensu,w moim życiu pojawiła się prawda, nie kłamstwa, moje życie nabrało klarowności, jestem szczęśliwy, czuję się dobrze, moje życie się w końcu zmieniło,czuję się wspaniale.Nie czuję lęków, ani strachu przed kolejnym dniem i to nie dzięki lekarzom, ani lekom, to dzięki sobie. Sobie to zawdzięczam i swojej inteligencji,bo potrafiłem się podnieść, przemyśleć naprawić błędy. Moim zdaniem każda osoba psychiczna potrzebuje dobrego psychologa nie konowała, ja nawet konowała nie dostałem, sam sobie poradziłem. Ludzie którzy wierzą w dobrych ludzi i dobro na tym świecie, w końcu oszaleją , bo będą mieć żal ktory ich pochłonie tak jak mnie, później zrodzą się lęki i strach przed ludźmi. Tak właśnie się popada w choroby psychiczne,najpierw zwykła depresja i pogłebia się. Trzeba wiedzieć, że są ludzie też dobrzy, ale nie wierzyć w to, taka moja rada, bo jeśli wierzycie to sie zawiedziecie, gdy ktoś was skrzywdzi i będziecie mieć żal, a później już tylko moment jak dostaniecie depresji, która może się pogłębić. Przede wszystkim trzeba być szczerym wobec samego siebie i nie okłamywać samego siebie. Mieć normalne odruchy, jak ktoś was krzywdzi to jest od tego policja, która się zajmie delikwentem i nie można się bać, bo życie nie polega na baniu się. Macie żal do kogoś wygarnijcie mu powiedzcie co leży wam, na sercu i zamknijcie ten rozdział bo będzie się ciągnął później za wami latami.Wszystkie sprawy rozwiązujecie na bierząco, nie czekacie na jutro, bo jutro może nie nadejść. Tak każda chora osoba może sobie poradzić, tylko trzeba chcieć i coś postanowić i zrobić dla siebie, a nie dla innych. Często ludzie chorzy są z miłości, wiem po sobie. Ja kochałem dziewczynę przez te 20 lat choroby, a ona nawet o tym nie wiedziała, gdy zacząłem robić coś dla siebie w końcu postanowiłem jej to powiedzieć i powiedziałem, nawet w Sylwestra się oświadczyłem jak upiłem się, co prawda przez smsa ale zawsze. Tak zamknąłem rozdział z moją wieloletnią miłością, ktora nawet o tym nie wiedziała. Przede wszystkim żeby wyjśc z choroby trzeba pozamykać stare rozdziały,zamknąćwszystkie żale, rozterki to co nas gnębi,ale najpierw trzeba zrobić rachunek sumienia i szczerze ze sobą porozmawiać.Wtedy rozwiążecie swoje wszystkie problemy. Ta znajoma, która jest chora, jest nadal w momencie, w którym ja byłem wcześniej. Próbowałem z nią rozmawiać, chciałem jej pomóc, cchiałem by coś zrozumiała, by pomogła samej sobie, same leki nie wystarczą by pomóc. Trzeba pozamykać stare sprawy sprzed lat, wtedy poczuje się na właściwym miejscu w tym świecie i będzie szczęśliwa. Teraz nie jest szczęśliwa, obiecałem jej ,że napiszę to na blogu, by mogła przeczytać czym się kierować w życiu, by mogłą sobie też pomóc i żyć w szczęściu.To nie pieniądze dają szczęście tylko my sami, dbając o siebie i martwiąc się o siebie nie innych.To my mamy być szczęśliwi nie inni. Ja się nie martwię co powiedzą inni, dla mnie ważne jest to co ja myślę. Ja myślę, że jestem super facetem i człowiekiem i bardzo odważnym skoro nie odebrałem sobie wtedy życia oraz inteligentnym, bo sobie poradziłem z chorobą sam,a nie przy pomocy psychologa czy lekarza. Lekarz tylko wypisuje mi leki, ale całą robotę ja zrobiłem, by sobie pomóc. Życzę wam by każdy z was miał tyle siły i odwagi by sobie pomóc lub pomóc innym, po to piszę tego bloga.Mam nadzieję, że dzisiejsze moje rozważania komuś pomogą.Tym akcentem kończę dzisiejszą wypowiedź moją, życzę miłego dnia i szczęścia. Kierujcie się moimi wskazówkami, a będziecie szczęśliwi. Miłość jest fajna,ale bez wzajemności lepiej być samemu, będziecie mieć mniej nerwów i stresu. Tak powiem żartem jeśli chodzi wam o seks z kimś to czasem lepiej na własną rękę liczyć, niż wpaść w depresję.Miłość tylko z wzajemnością i wspólnym szacunkiem.To by było na tyle dziś.

 

Kwintesentny

 

<< Wróć do strony głównej

02 marca 2020