Rozważania nr.57

Witam wszystkich czytelników tego bloga. Kiedyś opowiem wam historie mojego życia, ale to nie będzie dziś. Dziś chciałem się skupićna innych rzeczach. Ludzie dziś nie potrafią cieszyć się życiem i to większość. Ja prawie przez dwadzieścia lat spędziłem w domu, w jednym pokoiku, rzadko wychodząc z niego. Czasem czułem się jak w więzieniu, choć to więzienie nie było,w każdej chwili mogłem wyjść na zewnątrz. Czy chciałem wyjść, niekoniecznie. Nic na zewnątrz na mnie nie czekało. Nie chodziłem po imprezach bo nie miałem za co. Niska renta nie pozwalała na to. W pewnym momencie życia zastanowiłem się co zrobić z życiem i postanowiłem siedzieć w domu. Siedząc w domu nie wydając na nic mogłem coś odłożyć, kupić sobie coś co sprawi mi przyjemność, coś co da kolejne pieniądze. Kupowałem komputer i sprzęt z któego korzystam na codzień. Nie przepiłem pieniędzy z renty nie roztrwoniłem na zabawy. Kupowałem sprzęty, które pozwałały mi przyjemnie żyć. Czasem było to wiele wyrzeczeń by coś kupić i odkładanie przez kilka miesięcy. Dlatego znam wartość pieniądza, ale nie jest on dla mnie ważny w życiu ,jedynie do tego by przeżyć. Dzięki komputerowi, który kupiłem mogłem zarabiać dodatkowo. Dokształcałem się tez dodatkowo kończyłem szkoły, oraz na własną rękę się dokształcałem by mieć wiadomości, czasem spędzałem na tym noce. Nauczyłem się cenić życie i cieszyć drobnymi rzeczami. Czy potrafię się cieszyć życiem?:Na pewno, skoro spędziłem dwadzieścia lat w jednym pokoiku i się nie załamałem, a wyszłem silniejszy z tego okresu. Cieszą mnie czasem proste rzeczy, takie których nie potrafią cieszyć innych ludzi. Cieszy mnie czasem wspólne oglądanie telewizji z moimi rodzicami, cieszy mnie słuchanie muzyki lub prowadzenie audycji lub śpiewanie od czasu do czasu. Cieszy mnie czasem zapalenie papierosa, bo sprawia mi to przyjemność. Czasem gra mw gry w które nie mogłem pograć za dzieciaka, bo nawet komputera wtedy nie miałem. Cieszy mnie życie ale nie jestem do niego przywiązany jak większość ludzi. Po prostu nie boję się śmierci, bo każdy musi kiedyś odejść z tego świata. Nie mam rodziny, dzieci, więc nic mnie tu nie trzyma, nie mam za czym płakać i czego żałować. Gdy nie ma się nic to nie ma się co stracić. Rzeczy materialne są dla mnie niczym tak naprawdę. Gdybym miał rodzinę pewnie było by mi żal, ale nie mam, więc nic mnie tu nie trzyma. Czy będę żył czy nie to niczego nie tracę, dlatego nie boję się śmierci. Mogę stracić życie, każdy z was je ceni, ja też na swój sposób bo chciałbym widzieć jak świat się zmienia, ale moje życie nie jest usłane różami i nigdy nie było. Nie będę tęsknił za tym życiem gdy Bóg się o mnie upomni. Sam nigdy bym sobie życia nie odebrał za bardzo szanuje życie i cenie. Jednak gdy Bóg się o mnie upomni, odejde z tego świata z podniesioną głową, nie żałując niczego co robiłem w życiu, bo robiłem wszystko by było dobrze. Czasem może nam coś nie wychodzić, ale ważne by się starać być dobrym człowiekiem. Nawet jeśli nie wyjdzie to wy się staraliście by wyszło. Przynajmniej sami sobie będziecie mogłi spojrzeć w oczy. Czy śmierć jest straszna nie jeśli ma się odpowiednie podejście. Tak jak mówiłem ja jej się nie boję ,ale zawsze bedę walczył o życie do końca. To chyba taka moja walka by żyć. Taka droga przeznaczenia. Mam niewiele ale potrafię się tym cieszyć. W najgorszych chwilach potrafię znaleźć pozytywy. Po dwudziestu latach spędzonych głownie w domu, przyzwyczaiłem się do bycia w zamknięciu i w samotności. Czy inni są mi potrzebni do szczęścia, raczej nie, ale miło by było mieć kogos bliskiego. Niektórzy ludzie nie potrafią być samotni ja się tego nauczyłem, bo nie miałem wyboru. Czasem patrzę na ludzi i widzę jak boją się śmierci swojej lub bliskich osób, ja tego problemu nie mam. Tak naprawdę jestem gotów na śmierć każdego dnia, ale żyję i dziękuję Bogu, że żyję jeszcze. Pewnie ciekawi jesteście dlaczego z nikim się nie związałem? Powodów jest wiele. Po pierwsze nie spotkałem osoby, która by zawładnęła moim sercem. Większość kobiet które spotykam myślą tylko o sobie. Mam 43 lata dziewczyny w moim wieku maja dzieci, albo są mężatkami. Za mężatki nie będę się brał, bo nie chce rozwalać nikomu rodziny. Te rozwiedzione z dziećmi zazwyczaj nie szukaja faceta by kochać go, bo kochają już dzieci, one szukają kogoś kto im pomoże finansowo, tu nie ma uczucia, tylko zwykłe wyrachowanie. Ja z wyrachowania z nikim nie będę to musi trafić strzała amora. Zresztą obie osoby muszą chcieć być razem, a to nie łatwe w dzisiejszych czaasach. Wyobraźcie sobie, że pisałem z jedna dziewczyną, a ona mi mówi, że za daleko mieszkam i nie ma sensu pisać ze sobą. Wiecie jak poczytać te wszystkie komentarze na facebooku to każdy mówi, że odległość nie ma znaczenia, ale jak przychodzi co do czego to jednak ma znaczenie. Widzę codziennie wpisy na facebooku różne, o wielkiej miłości, o tym, że odległość nie ma znaczenia, o tym, że charakter się liczy nie wygląd, ale to są kłamstwa ludzi którzy chcą sami siebie oszukać. Jak przychodzi co do czego to wszystko się liczy temu są sami. Tak samo narzekają na innych, a siebie nie widzą. Gdy patrzę czasem na takie wpisy to żygać mi się chce, myślę sobie co za debil to wstawił. Takie jest po prostu życie, że ludzie narzekają na wszystko co możliwe, na wszystko i na każdego, zamiast po prostu cieszyć się tym co daje mu życie. Ja staram się nie narzekać, ale gdy patrzę na zachowania ludzi dookoła to naprawdę mi niedobrze się robi. Czemu po prostu nie potrafią się cieszyć tym co daje życie może za mało przeszli, za dużo mają temu ciągle narzekają. W niektórych warunkach cieszyli by sie z miski ryżu jeśli raz dziennie by zjedli. Nie potrafią cenić życia. Podsumowując moje rozważania, czasem trzeba ludziom zabrać wszystko by docenili mały szczegół. Teraz będę kończył dzisiejsze moje rozważania, miłego dnia i nauczcie się cieszyć życiem, bo macie je jedno i nie powtórzycie go.

 

Kwintesentny

 

<< Wróć do strony głównej

17 czerwca 2020