Rozważania nr.69

Witam wszystkich dziś moje rozważania będą oparte o prawdę.W swoim życiu zawsze starałem się myśleć logiczni, to logika nie pozwoliła mi się złamać do końca, to logika pozwoliła mi się odnaleźć i znaleźć drogę, którą podążam.Coś wielkieg oosiągnąłem gdy zacząłem żyć prawdziwie. Oparłem swoje życie na prawdzie. Sposób myślenia, zachowania, podejscie jest oparte na prawdach, które widzę w świecie. Kieruję się w życiu pozytywami, ale widzę też wiele negatywnych cech życia, jestem po prostu realistą, ale poztytywnie nastawionym do życia. Staram się we wszystkim znaleźć pozytywy. Czasem z kimś się kłócę, ale nawet w kłótni znajdę pozytywy i coś budującego, coś co pozwala mi się rozwijać. Może udało mi się to wszystko osiągnąć dzięki temu, że widzę przyszłość czasem. Kiedy widzę przyszłość, kiedy jestem skoncentrowany, spokojny i rozmyślam. Skąd to wiem bo obserwuję siebie, mam bardzo dobra pamięć wsteczną, po prostu pamiętam nawet co rok czy dwa lata temu myślałem. Skąd mogę to pamiętać bo moje myśli są powiązane z czymś prawdziwym i są dla mnie ważne. Pamiętam wydarzenia sprzed wielu lat, ale tylko te które były dla mnie ważne, czasem nie pamiętam co było dziś z rana ,co było wczoraj czy tydzień temu, ale pamiętam o czym rozmyślałem trzy lata temu. Wiecie czemu, bo te myśli były dla mnie ważne. Czy dzieliłem się tymi myślami z kimś, nie, zachowywałem je sobie, ale analizowałem je. Widzę przyszłość, gdy po prostu siedzę, słucham muzyki zajmuję się czymś i myślę intensywnie o wielu sprawach. Czasami w takich rozmyślaniach znam wiele szczegółów. Moja pierwsza taka wizja była lata temu. Możecie przeczytać mnóstwo książek, skończyć nie wiadomo jakie studia, ale nigdy mi nie dorównacie w tym co widzę, w tym jak widzę świat, życie, dlatego też piszę tego bloga, by tym się z wami podzielić. Moja pierwsza wizja była wtedy gdy zachorowałem po raz pierwszy. To była dziwna wizja, widziałem bardzo wiele przykrych rzeczy, wręcz przerażających momentami. Wtedy to opisałem, ale nie znam miejsca pobytu tego pisma. Opowiem wam jakie rzeczy wtedy przewidziałem. Rzeczy które mają się wydarzyć w bliskim czasie powodują u mnie niepokój jeśli są tragiczne i są to bliskie osoby dla mnie. Czasem mam problem z poukładaniem chronologicznym pewnych elementów tego co widzę. Zazwyczaj to 3 lata po tym lub coś koło tego co widzę, niektóre rzeczy widzę nawet dużo wcześniej niż trzy lata. Kiedyś miałem wizję wtedy właśnie gdy zachorowałem jednąz większych rzeczy, które widziałem to śmierć prezydenta od razu mi przyszło na myśl, że to Polski prezydent. Tak naprawdę chciałem by był to prezydent innego kraju, ale przeznaczenia nie oszukasz, bałem się tej sytuacji, bo wiedziałem że tego doświadcze, zdawałem sobie sprawę, że to może skończyć się wojną. To było straszne, wiedziałem, że to stanie się na terenach Rosji, w pewnym momencie nie chciałem wnikać dokładnie w to, bo się wystraszyłem tego co zobaczę. Dlaczego to widziałem bo prezydent był ważną dla mnie osobą. Drugą ważna osobą był nasz papież, wiedziałem kiedy umrze zanim skończę 40 lat i że będzie to z powodu choroby. Bałem się tych myśli bo nie chciałem tak myśleć, że przewiduję komuś śmierć, tymbardziej naszemu papieżowi, bo bardzo go lubiłem i szanowałem. Ze świata polityki czy religi nie widziałem więcej nic i nie zastanawiałem się nad tym. Co jeszcze widziałem, widziałem chorobę która ogarnie cały świat, potrafiłem nawet ją nazwać, była związana z koroną, tak mi się kojarzyła, w duchu śmiałem sie z korony królów, no i mamy koronowirus. W swojej wyobraźni widziałem jak ludzie są zamknięci w domach i tak było przez jakiś czas. Widziałem jak to wszystko się zmienia i widziałem, że koronowirus jest zależny od ludzi, od ich postępowania i od rządzących. Czasem w takich wizjach nie wnikam za bardzo, czasem się tego boję, bo boję się co zoabczę. Widziałem też wojnę,ale ja nie czuję teraz wojny, czuję takie rzeczy, gdy są blisko. Nawet jeśli miałaby być to nie wczesniej niż rok lub trzy lata. Pan Jackowski mówi o wojnie, ale to jeszce nie jutro. Ale widzi dobrze bo wojna nas zaskoczy, taką miałem wizję jak ją widziałem, wszyscy będą w szoku. Wiem, że będzie wojna, ale nie wiem dokładnie kiedy, jak ją wyczuję napiszę o tym. Widziałem śmierć mojego szwagra, wiedziałem, że spłonie, czułem jak miało to nadejść, chciałem mu pomóc, ale wiedziałem że były w to zamieszane inne osoby, gdybym mu pomógł moje życie byłoby zagrożone. Myślałem nawet o tym by go śledzić, gdzie jeździ i co robi, by czuwać nad nim, ale to mijało się z celem, nie będę wszystkich śledził jak coś ma się stać. W każdym bądź razie przeżyłem śmierć szwagra wylądowałem przez to w szpitalu. Widziałem też śmierć pewnej dziewczyny, której nie znałem, ale znałem jej zabójcę, ale to nie miało znaczenia bo sam sie po tym morderstwie zabił. Historię usłyszałem od rodziców bo znali rodziców tej dziewczyny. Znałem losy swojej rodziny i swoje losy. Widziałem różne aspekty swego życia, ludzi których poznam nawet znałem imiona. Nie chce o tym za bardzo opowiadać, bo właśnie te osoby by o sobie usłyszały teraz, a wolałbym by nie wiedziały, że było przeznaczone nam się spotkać. Spotykam ludzi i wiem o nich wiele właśnie z tych wizji. Czasem jak ktoś dla mnie ważny jest, rodzina lub bliski znajomy mam wizje o nich. Widziałem wypadek mojej cioci z wujkiem,ale wiedziałem, że przeżyją. Czy ostrzegam ludzi przed czymś, nie bo i tak by nie posłuchali, zaczęli by się bać. Niektórzy muszą nauczyć się na swoich błędach. Jak się ma wypadek to się wolniej jeździ późnniej. Ludzie zbyt bardzo wierzą autom i myślą, że opanują w czasie wypadku, a to są sekundy. Ja nie muszę przeżyć wypadku by wiedzieć jak jeździć bezpiecznie. A ci co szaleją na drogach kończą na wózku lub w kostnicy, zabiją siebie lub kogoś. Wystarczy złapać gume jak szybko jedziesz i jesteś w rowie. Moja siostra czasem chodzi po wróżkach, a więcej by się dowiedziała odemnie, ale niech wierzy w te bajki co jej mówią, może to daje jej spokój ducha. Większość wróżek to oszustki, ale z czegoś muszą życ jak nie chce się pracować. Czasem nie mówię ludziom o wielu rzeczach by się nie bali, strach mógłby ich źle nastroić i pewne wydarzenia mogłyby być gorsze. Ja widzę jedną ścieżkę, ale widzę też inne dodatkowe, lepsze i gorsze zakończenia, dlatego nie mówię ludziom co ich czeka, daje życiu toczyć się własnym torem. Ja tylko obserwuję i moje życie to troche jak film, który oglądam po raz kolejny, ale dzieki temu mam więcej przemyśleń i więcej widzę. Bo gdy dwa razy oglądamy film więcej widzimy szczegółów. Tak właśnie traktuję życie, jak jeden, długi film w którym biorę udział. Zawsze mówię tyle ile powinienem. Widzę czyjeś życie i daję radę, dzieki moim radom życie tych ludzi może się zmienić na lepsze. Nie mówię co widziałem co ich czeka, ale daję radę, która może odmienić ich życie. Ludzie zazwyczaj nie słuchają temu źle kończą. Nie każdy lubi słuchać rad, bo każdy uważa się za mądrzejszego. To ich wybór i ich życie, ja w nieskończonośc nie daje rad. Jak widzę, że ktoś nie chce pomocy nie pomagam. Każdy sam układa swoje życie jak chce. Tak mniej więcej trochę o mnie. W życiu pomogłem wielu ludziom, nawet swojej rodzinie oni o tym nie wiedzą, moi rodzice by dziś nie żyli gdyby nie ja, albo mieliby okropne życie, to dzieki mnie po części mają jakie mają. Ja widziałem ich losy, nie były zbyt ciekawe, ale sam przypłaciłem to zdrowiem własnym, by mieli takie życie. Musiałem nie raz się poświęcić dla dobra ich życia.Moja rodzina by dziś wyglądała inaczej.Mamy jednak się dobrze, rozumiemy się ,wspieramy z rodzicami.Moja siostra Ula mogła mieć inne życie, ale nigdy mnie nie słuchała, temu ma takie jakie ma. Druga siostra ma całkiem udane życie, czy pomogłem, pomogłem ale miałaby większość życia fajnego, gdyby nie była taka wyrachowana. Jej życie by układało się inaczej, to pewne jej cechy niszczyły jej życie. Szwagier miałby też lepsze życie, gdyby zmienił swoje nawyki i działania wcześniej. Gdy wiedziałem, żę mój szwagier może zginąć próbowałem się zbliżyć do niego, ale moja siostra to utrudniała i temu pewnie jej mąż nie żyje.Tak jak mówiłem ludzie którzy nie chcą pomocy nie da się im pomóc.Wielu ludziom bym pomógł w życiu gdyby mnie słuchali, ale zazwyczaj mają mnie za głupiego schizofrenika, a ja widzę bardzo dużo. Po co jednak mam się komuś narzucać i tracić własne zdrowie. Niech każdy żyje po swojemu. Mogę pomóc komuś kto chce pomocy odemnie, nikomu innemu. Czym różnię się od wróżek, tym że nie mówię co was spotka, tylko mówię to co może pomóc wam. Wróżka powie wam co was spotka i będziecie podświadomie o tym myśleć i spotka to was na pewno, będziecie ściagać do siebie te sytuacje, możecie swoje życie zmienić w piekło przez to, dlatego moja rada nie chodźcie do wróżek jeśli chcecie mieć szczęśliwe życie. Wróżki nie wiedzą jak pomóc myślą, że jak powiedzą przyszłość to pomogą, a zazwyczaj szkodzą. Kierujcie się swym zdrowym rozsądkiem i słuchajcie ludzi, którzy czasem wam radzą coś, bo moga mówić mądrze.Tak mniej więcej wygląda moje życie, powiem wam całkiem szczęśliwe. Życzę i wam tak szczęśliwego życia. Teraz kończę i miłego dnia.

 

Kwintesentny

 

<< Wróć do strony głównej

15 września 2020