Rozważania nr.73

Witam wszystkich cieplutko dziś opowiem wam o pewnej histori z mego życia. Chodzę na pewne warsztaty i uczą nas tam różnych rzeczy. Testują nas czasem jak sobie radzimy w pewnych sytuacjach. To że testują zauważyłem już dawno,ale chciałem rozwikłać tą zagadkę. Mam nadzieję, że ja teraz ich czegoś nauczę. Nie skończyłem nie wiadomo jakich szkół,ale jestem mądrym człowiekiem. Mam dobrą pamięć do rzeczy które wydarzyły się kiedyś. Kiedyś szukałem pracy i zadzwoniłem do tej fundacji, w ktorej mam warsztaty teraz, pewnei nikt tego nie pamięta,ale ja pamiętam. Osoba z którą rozmawiałem przedstawiła mi czego oczekują w taki sposób, że odechciało mi się iść do tej pracy. Tak naprawdę nie o to chodzi, że nie poszłem do tej pracy, tylko to że utkwiła mi nazwa fuundacji w głowie. Do czego zmierzam, znam osobę, która zna ludzi z fundacji i kilka słów powiedziała mi o nich, tak rozmawiając mimochodem. Poweidziała mi, że to fajni ludzie i czasem robią psikusy swoim podopiecznym, nie wiedziałem wtedy o co chodzi. Pytałem się co to za psikusy, ale mi nie powiedziała ta osoba, powiedziała jak tam trafisz sam się przekonasz. Dziś jestem w tej fundacji o psikusach się przekonałem na własnej skórze. Zaraz opowiem co to za psikusy. Mieliśmy zajęcia i na zajęciach panie tłumaczyły jak powinniśmy się zachować gdy spotykamy kogos pierwszy raz i umawiamy się na spotkanie. Pierwsza rzecz najważniejsza to wziąść numer telefonu jeśl inie mamy, to podstawa. Dlaczego to mówię, bo są wypadki losowe i może dana osoba nie przyjść na spotkanie. Jeśl inie mamy numeru telefonu jak możemy się skontaktować. Stoimy później jak durnie czekając na kogoś i się denerwujemy. To teraz dołożę tracimy swój cenny czas, tracimy pieniądze bo za przyjazd musieliśmy zapłacić. Po to powinniśmy brać telefon od osoby z którą mamy się spotkać, jeślii dziemy do pracy też bierzemy telefon do kontaktu. Jaiko mnie nauczyły i w ilu krokach panie z fundacji pływać, powiem wam w trzech. Pierwszym razem miałem spotkanie, zadzwonili do mnie by odmówić spotkanie,ale tylko raz, nawet napisały sms,tylko że ja nie odebrałem telefonu i nie przeczytałem smsa. Jechałem na darmo, powiedziałem że nic się nie stało, bo to była moja wina. Na drugie spotkanie zadzwoniłem do sekretarki pani prezes, bo myślałem, że jest odpowiednią osobąby dowiedzieć się czy spotkanie się odbędzie, odpowiedziała mi możliwe.Co ja pomyślałem o sekretarce, że jest nie kompetentną osobą do udzielania takich informacji, nawet się zastanawiałem po co ona tam jest,skoro takiej informacji nie potrafi udzielić, sekretarka powinna wiedzieć wszystko o umówionych spotkaniach,ale może jest inaczej. To mnie nauczyło, że powinienem informacji szukać u źródla, czyli dzwonić bezpośrednio do pani prezes. Kolejne trzecie spotkanie miałem z psycholog, jeszcze nie spodziewałem się, że to gra ich wspólna by mnie nauczyć czegoś. Jednak gdy pani psycholog też mi powiedziała, że nie zapisała sobie spotkania, pomyślałem sobie ludzie nie zorganizowani w tej fundacji pracują, nie mają szacunku do czasu innego człowieka nie szanują drugiego człowieka. Tak naprawdę przemyślałem sobie to wszystko i doszłem d owniosku że odegrali swoją rolę, by mnie nauczyć że bierze się numer telefonu i potwierdza spotkania. Czy nauczyli, nauczyli na pewno ale mnie, czy innych nauczyli nie wiem,ale postanowiłem pomóc innym. Kolejna osoba miała mieć spotkanie w niedzielę, powiedziałem jej że nas wkręcają i uczą, że numer telefonu trzeba brać i potwierdzać spotkanie. Podałem jej numer telefonu do psycholog, by potwierdziłą spotkanie, by nie jechała na darmo pół miasta rowerem i pocałowała klamkę od drzwi. Pewnie zadzwoni potwierdzi spotkanie po tym co jej powiedziałem. Tak naprawdę ludzie z fundacji nas tego uczyli. Jednak moim zdaniem rzucili nas na głęboką wodę by nauczyć pływać. Nauczyć się pływać można na dwa sposoby, powoli tłumacząc jak powinno to się robić, lub rzucając na głęboką wodę i albo się utopi albo będzie pływał. Ja po trzech zanurzeniach nauczyłem się pływaćm, ale ktoś inny by zaczął się topić. Powiem wam jak można było mnie nauczyć pływać. Nie trzeba było bym jeździł na darmo. Rozmawialiśmy o tym w całej grupie, ale mamy też spotkania indywidualne. Wystarczyło na spotkaniu indywidualnym powiedzieć mi prosto w oczy, czemu nie biorę numeru telefonów od osób z którymi mam się spotkać i żebym się nie zdziwił jak kiedyś pocałuję klamkę od drzwi. Taka rozmowa w cztery oczy przekonała by mnie i nauczyła.Może nie każdego by nauczyła,ale jakby pocałował klamkę to by się przekonał. Po prostu nie było jasnego przekazu,na zajeciach grupowych wiele rzeczy nam ucieka. Jednak gdy się rozmawia w cztery oczy uczymy się i dostrzegamy błędy jeśli ktoś nam je pokaże. Powiedzenie komuśw cztery oczy i wytknięcie błędów uczy nas jak mamy się poruszać w tej wodzie. Chodzi o wyjaśnienie jak i dlaczego. Wtedy nauczymy się pływać lub rzucić nas na głęboką wodę i niech sam uczy się. To jest trochę drastyczna pomoc w nauce, na pewno dociera jak już ktoś nauczy się. Co jednak gdy się nie nauczy i zrazi i będzie się bał wody,ale to moje zdanie. Każdy ma inne sposoby. Ja zawsze wyciągam wnioski z nauki i nie boję się wody. Są jednak osoby na wózku i gdyby one się nie nauczyły i jechały pięć razy na darm, mogłyby się zrazić do fundacji. Mogliby pomyśleć, że to jacyś nieodpowiedzialni ludzie, kto tam wogóle pracuje. Ja zawsze miałem zdanie, że jeśli z kimś się umawiam,to nawet nie potrzebuję telefonu ja będę na pewno chyba, że będę miał wypadek,ale osoba po takim czymś zrozumie czemu się nie pojawiłem na spotkaniu. Tylko to też marnowanie czyjegoś czasu. Na stratę czasu nie ma wytłumaczenia, bo on w naszym życiu jest najcenniejszy.Dlatego powininiśmy brać telefon i mieć możliwość zadzwonienia w razie wypadku również.Bo to nasz czas. Ja straciłem czas ale nie jestem zły na te panie nauczyły mnie czegoś, może w drastyczny sposób ale takie najbardziej się pamięta. Jednak jest wiele sposobów by człowieka nauczyć tylko może nie każdego. Jestem ciekaw czy te panie potrafią pływać i też, by chciały bym wyrzucił je na środku jeziora by nauczyły się pływać. Jestem ciekaw czy te panie uczyły tak swoje dzieci pływać, może to dobry sposób. Ja jednak gdybym miał dzieci uczyłbym je w mniej drastyczny sposób, powoli bym wytłumaczył i asekurował, by nie toneły, nauczyłbym się nie bać wody.Czy jestem z siebie dumny tak, bo nauczyłem się sam pływać bez pomocy. Moze to jednak tak, że ja wiele rzeczy robię bez pomocy i temu było mi łatwiej. To ja jako pierwszy wpadłem na pomysł, że to test dla nas, to ja pierwszy nauczyłem się pływać bez pmmocy innych. Czy jestem mądry uważam, że tak.Czemu piszę o tym, byście też czegoś się nauczyli. Uczcie się na moim przykładzie i krozystajcie z tego, że chce wam pomóc. Teraz kończę mój wpis, miłego dnia.

 

Kwintesentny

 

<< Wróć do strony głównej

02 października 2020